Postawiony na fundamentach starej obory niewielki dom położony na Mazurach, w krainie tysiąca jezior należy do Anny, architektki wnętrz i jej rodziny od prawie czterdziestu lat. Jednak dopiero kilka lat temu doczekał się remontu z prawdziwego zdarzenia. Wnętrza przeszły gruntowną metamorfozę i w końcu wyglądają tak jak wymarzyła sobie Anna.

Architektka zostawiła część zebranych przez jej rodziców pamiątek – talerze z polskiej fabryki Włocławek, należące jeszcze do jej babci i rattanowe fotele z fabryki w Giżycku.

Dodała do nich elementy ze sklepów ze skandynawskim designem, kolorowe tkaniny i wygodne poduchy. Ściany, sufity i podłogę zdecydowała się pomalować na biało, żeby doświetlić wnętrza. Na kolor grafitowo-niebieski zostały przemalowane wszystkie drewniane elementy na zewnątrz domu – ramy okienne, okiennice oraz tarasy, z których rozciąga się widok na pobliskie jezioro i łąki.

Chociaż to Mazury, łatwiej w tych okolicach spotkać lisią rodzinę niż letników na spacerze. A nad jeziorem – kormorany i białe czaple. Dlatego Anna i jej bliscy tak lubią tu przyjeżdżać.

Przed wojną Przerwanki to była wieś z prawdziwego zdarzenia. Kilkadziesiąt gospodarstw, własna mleczarnia, piekarnia, nawet elektrownia. I nazywały się Wiesental, czyli dolina łąk, bo gdziekolwiek spojrzeć, tam łany dzikich kwiatów. Dziś po rdzennych Mazurach został jedynie stary cmentarz i opuszczone siedliska. Zamieszkanych jest ledwo kilkanaście domów, miejscowi uciekają do miasta, a miastowi wybierają łatwiej dostępne części Mazur. Stąd już tylko trzydzieści kilometrów do Rosji. Ale w tej dziczy można się zakochać.

– Gdy razem z córkami zobaczyłyśmy na bramie tabliczkę „Na sprzedaż”, serca nam pękły – mówi Anna. I tak siedlisko zostało w rodzinie


Anna trafiła tu z rodzicami w połowie lat 80. Szukali domku letniskowego. Był kwiecień, a śniegu po kolana. I chyba właśnie ta niedostępność i przyroda na wyciągnięcie ręki zdecydowały, że Przerwanki będą ich. Rodzice Anny spędzali tu każde wakacje, ale w końcu uznali, że to dla nich za daleko. Zdecydowali, że sprzedają dom. – Gdy razem z córkami zobaczyłyśmy na bramie tabliczkę „Na sprzedaż”, serca nam pękły – mówi. I tak siedlisko zostało w rodzinie.

Dom rzadko stoi pusty. Gospodarze z przyjaciółmi spędzają tu część urlopu, w mazurskich progach goszczą też letnicy. Okolicę najlepiej poznawać na rowerze, z łódki czy kajaka. Jezioro Gołdopiwo ze szlakiem wielkich jezior łączy rzeka Sapina, na którą wpływa się przez najmniejszą na Mazurach śluzę. – Od trzydziestu lat ciągle odkrywam coś nowego – dodaje Anna. I za to najbardziej kocha Przerwanki.


Jeśli chcielibyście wpaść do Domu w Dolinie Łąk na weekend, albo spędzić w nim wakacje to mamy dla Was dobrą wiadomość. Wystarczy zarezerwować termin przez stronę PRZERWANKI.COM Zapraszamy!


Dom w Przerwankach to jedna z realizacji naszej agencji projektowej. Więcej zdjęć oraz informacji o powstawaniu tego projektu znajdziecie w portfolio POD TYM LINKIEM

Koncepcja wnętrza, architektura wnętrz, stylizacja: Anna Olga Chmielewska
Fotografia wnętrz: Jola Skóra